Wolisz słuchać?
Dotknij tutaj, aby odtworzyć w aplikacji Substack
Czy nazwisko artysty ma znaczenie przy zakupie dzieła sztuki?
Spojrzenie poza podpis, aby zastanowić się nad więzią, pamięcią i tym, co sprawia, że warto żyć z dziełem sztuki.
Jedno z pytań, które pojawia się w związku ze sztuką — czasem bezpośrednio, a czasem po cichu — dotyczy tego, jak duże znaczenie powinno mieć nazwisko artysty przy zakupie obrazu. To uzasadnione pytanie. Nazwisko może mieć znaczenie i nie sądzę, by uczciwe było udawanie, że jest inaczej. Kiedy artysta pracuje od lat, buduje dorobek, konsekwentnie tworzy i rozwija rozpoznawalny styl, staje się to częścią sposobu, w jaki odbiera się jego prace.
Ale jako artysta wciąż uważam, że pierwsza reakcja powinna dotyczyć samego dzieła. Nie najpierw podpisu. Nie najpierw reputacji. Nie najpierw idei posiadania nazwiska. Obraz musi sam w sobie coś wywoływać.

Znaczek pocztowy Sharjah i Dependencje, 1972, Vincent Willem van Gogh (1853–1890)
Kiedy ktoś nawiązuje więź z jednym z moich obrazów, mam nadzieję, że reaguje na samo dzieło i na historię z własnego życia, którą ono przywołuje. To jest dla mnie ważne. Każdy widzi coś nieco innego. Jedna osoba może dostrzec siłę. Inna — spokój. Ktoś jeszcze może przypomnieć sobie miejsce, porę roku, stratę, początek albo rodzaj światła, które nosi w sobie od lat. To jedna z rzeczy, które kocham w malarstwie. Mogę stworzyć dzieło, ale nie mam pełnej kontroli nad tym, czym się ono stanie, gdy ktoś inny zacznie z nim żyć. Obraz spotyka ludzi poprzez ich własne wspomnienia.
Nazwisko może mieć znaczenie
Od wielu lat zajmuję się malarstwem na poważnie, a przez ostatnie 16 lat zbudowałem dorobek, grono odbiorców oraz relacje z osobami, które od dawna wspierają moją twórczość. Niektórzy obserwują moją pracę od lat. Niektórzy kupili moje obrazy. Niektórzy pisali do mnie o tym, co przypomniał im dany obraz albo dlaczego miał dla nich znaczenie w domu. To jest dla mnie wyjątkowe i nie traktuję tego lekko.
Jestem wdzięczny, że moja twórczość jest dziś bardziej rozpoznawalna niż dawniej. Jestem wdzięczny, gdy ludzie znają moje obrazy, rozpoznają kolor, ruch albo dostrzegają, że coś jest moje, zanim jeszcze zobaczą nazwisko. Taka rozpoznawalność nie pojawia się z dnia na dzień. Jest efektem lat pracy, dzielenia się twórczością, doskonalenia i konsekwentnego działania.
Więc tak, nazwisko może mieć znaczenie. Może reprezentować czas. Może oznaczać zaangażowanie. Może budować zaufanie. Może mówić kolekcjonerowi, że za dziełem stoi prawdziwa praktyka artystyczna, a nie tylko jeden obraz stworzony w oderwaniu od reszty. Ale nazwisko nadal powinno wspierać dzieło, a nie je zastępować.
Nazwisko nie jest obrazem
Znany artysta może stworzyć dzieło, które do ciebie nie przemówi. Mniej znany artysta może stworzyć coś, co zatrzyma cię w miejscu. Dlatego uważam, że kolekcjonerzy muszą być wobec siebie uczciwi. Czy pociąga cię obraz, czy przede wszystkim sama idea nazwiska?

Czasami prawdziwe są obie odpowiedzi i może to być silne połączenie. Jeśli jednak więź łączy cię wyłącznie z nazwiskiem, obraz może nie sprawdzić się w codziennym życiu tak, jak się spodziewasz. Obraz staje się częścią domu w bardzo zwyczajny sposób. Mijasz go rano. Widzisz go w różnym świetle. Jednego dnia zwracasz na niego większą uwagę, innego mniejszą. Z czasem staje się częścią pokoju i twojej własnej pamięci. Takiej relacji trudno udawać.
Podpis może mieć znaczenie, ale obraz nadal musi zasłużyć na swoje miejsce.
Wartość to coś więcej niż odsprzedaż
Niektórzy kupują sztukę, mając na uwadze jej wartość. Rozumiem to. Sztuka może mieć wartość finansową, a nazwisko artysty może odgrywać w tym rolę. Rozpoznawalność, popyt wśród kolekcjonerów, historia wystaw, obecność w prasie, historia sprzedaży i siła całego dorobku mogą wpływać na sposób postrzegania dzieła.
Sztuka nie jest jednak tym samym co gwarantowana inwestycja finansowa. Rynki się zmieniają. Gust się zmienia. Kariery artystów rozwijają się na różne sposoby. Niektóre dzieła mogą z czasem zyskać na wartości, inne nie. Nie oznacza to, że decyzja była błędna. Oznacza to, że sztuka niesie więcej niż jeden rodzaj wartości.

Dla mnie najsilniejszym powodem, by kupować sztukę, wciąż jest chęć życia z nią. Jeśli dzieło zyska na wartości finansowej, to wspaniale. Ale jeśli jego cena nigdy się nie zmieni, a ono nadal będzie codziennie wnosić coś ważnego do twojego domu, to również nie jest mało. Obraz może zmienić atmosferę pomieszczenia. Może przypominać o miejscu, porze roku, wspomnieniu albo określonym rodzaju światła. Może stać się częścią codziennego życia w sposób, który nie ma nic wspólnego z odsprzedażą. Taka wartość także ma znaczenie.
Odnaleźć artystę, zanim wszyscy poznają jego nazwisko
Jest coś ważnego w odkryciu artysty, zanim jego nazwisko stanie się powszechnie znane. Wielu kolekcjonerów ceni tę część procesu. Obserwują twórczość w miarę upływu czasu. Widzą zmiany w kolorze, tematyce, skali, pewności siebie i technice. Dostrzegają rozwój artysty. Czują więź z dziełem, gdy ono się rozwija.
Zakup dzieła od żyjącego artysty może również wydawać się bardziej osobisty. Wspierasz twórczość, gdy wciąż powstaje. Pomagasz artyście dalej tworzyć, rozwijać się i regularnie pracować w pracowni. W przypadku artystów na początku kariery oraz tych w średnim jej etapie takie wsparcie może mieć realne znaczenie.
Z perspektywy kolekcjonera pojawia się także inny rodzaj więzi. Nie kupujesz jedynie nazwiska, które zostało już w pełni ugruntowane. Zwracasz uwagę, gdy twórczość wciąż się rozwija. Oczywiście wiąże się z tym niepewność. Ale może też kryć się w tym znaczenie. Czasami kolekcjoner dostrzega coś wcześnie, ponieważ uważnie obserwuje, a nie dlatego, że rynek już powiedział mu, co ma myśleć.
Co mam nadzieję, że przetrwa
Być może najuczciwiej mogę powiedzieć to tak: mam nadzieję, że moja twórczość będzie pamiętana także po moim życiu. Nie tylko ze względu na moje nazwisko, ale ze względu na same dzieła. Ze względu na to, co obrazy sprawiały, że ludzie czuli. Ponieważ wnosiły coś do czyjegoś domu, pomagały komuś przypomnieć sobie jakieś miejsce albo dawały poczucie siły, spokoju, piękna czy więzi. To jest dla mnie ważne.

#300 Isle of Avalon przedstawia samotne drzewo górujące nad falistym krajobrazem w pobliżu Glastonbury Tor, namalowane odważnym kolorem, ruchem i otwartym niebem. Oryginalny obraz autorstwa kanadyjskiego artysty Jeffa Dillona, 26" x 39", listopad 2025.
Nie wiem, co nazwisko któregokolwiek artysty będzie oznaczać za wiele lat. Nikt z nas nie ma nad tym pełnej kontroli. Wiem jednak, co próbuję robić, póki tu jestem. Staram się tworzyć najlepsze dzieła, na jakie mnie stać. Próbuję budować coś uczciwego. Próbuję tworzyć obrazy, z którymi ludzie chcą żyć, które chcą pamiętać i być może przekazywać dalej.
Więc czy nazwisko artysty ma znaczenie przy zakupie dzieła sztuki? Tak, ma. Ale nie powinno mieć większego znaczenia niż sam obraz.
Nazwisko może dawać kontekst. Może świadczyć o historii, zaangażowaniu, rozpoznawalności i zaufaniu. Ale obraz nadal musi żyć z tobą. Musi dobrze funkcjonować w pomieszczeniu. Musi wciąż coś oferować, gdy minie pierwsze podekscytowanie. Dla mnie właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa wartość.
Nazwisko stojące za płótnem ma znaczenie, ale powód, dla którego dzieło pozostaje z kimś na dłużej, zwykle sięga głębiej niż samo nazwisko.
Dziękuję za lekturę,
Jeff



