Jeff Dillon working slowly and deliberately in his studio on a fine art painting

Wolniejszy malarz: i dlaczego mi to nie przeszkadza

Co dało mi zwolnienie tempa jako artyście w świecie, który nagradza szybkość i nieustanną twórczość. W świecie sztuki istnieje cicha presja, by ciągle tworzyć, codziennie publikować i zawsze mieć coś nowego. Sam to odczułem. Z biegiem lat zrozumiałem jednak, że obrazy, z których jestem najbardziej dumny, to te, którym poświęciłem najwięcej czasu. Zwolnienie tempa nie jest ograniczeniem. To wybór, który znajduje odzwierciedlenie w dziele. Obrazy, których powstanie zajmuje najwięcej czasu, często wydają się najbardziej żywe, gdy są już ukończone.

Wolisz słuchać?
Kliknij tutaj, aby odtworzyć tekst w aplikacji Substack

Ludzie pytali mnie, dlaczego nie maluję szybciej. Czasem pytają z czystej ciekawości. Innym razem ma to związek z popytem, wystawami w galeriach albo rozpędem, który pojawia się, gdy publikuję coś nowego. Szczera odpowiedź jest złożona.

Mam tak wiele pomysłów, które chcę namalować — więcej, niż prawdopodobnie kiedykolwiek zdołam zrealizować. Ale chcę, żeby coś znaczyły. Chcę spoglądać wstecz i być dumny z tego, co stworzyłem, a nie tylko z liczby ukończonych obrazów.

Szybkość nigdy nie była celem. Jeśli już, zmierzam w przeciwnym kierunku: ku większej ilości szczegółów i większej świadomości. Nieustannie się uczę i staram się wnosić te lekcje do swojej pracy, zamiast je pomijać w pośpiechu. Już o tym mówiłem, ale nie dążę do realizmu. Nie o to chodzi. Próbuję uchwycić coś bardziej emocjonalnego i płynnego. To jak przebywanie na łonie natury. Oczy nie mogą odpocząć. Wszystko się porusza, nawet w bezruchu. Natura jest zdecydowanie mistrzynią uporządkowanego chaosu, a ja po prostu próbuję podążać za jej przykładem.

Przeprowadzka do nowej pracowni była jak nowy początek. Nie chciałem tylko więcej miejsca do malowania. Potrzebowałem więcej przestrzeni do myślenia. Dlatego wszystko zwolniłem. Zacząłem pracować na większych płótnach i podejmować bardziej wielowarstwowe tematy. W efekcie powstaje mniej obrazów, ale te, które ukończyłem, są bardziej osobiste i pełniejsze niż kiedykolwiek.

#83 – Mały Książę, limitowane edycje grafik artystycznych Jeffa Dillona

Czasami myślę o wczesnych pracach i żałuję, że nie miałem wtedy umiejętności, które mam dziś. Ale te obrazy miały znaczenie. Doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem. Każde pociągnięcie pędzla nauczyło mnie czegoś, czego musiałem się nauczyć.

Jest też presja. Kiedy nowy obraz trafia do czyjejś wyobraźni, ludzie często odzywają się do mnie, dzieląc się poruszającymi historiami. Mówią mi, co dla nich znaczył, jak przypomniał im o kimś albo przywołał wspomnienie. Chcę dawać więcej takich chwil. Czuję to, gdy przez dłuższy czas nie publikuję niczego nowego. Ale wiem też jedno: w szybkim, głośnym świecie szczera praca wciąż ma znaczenie. Prawdziwa praca wykonana z troską wciąż ma znaczenie. Być może teraz bardziej niż kiedykolwiek.

Nie przyspieszam, żeby sprostać popytowi. Taka jest prawda. I tak, oznacza to, że nie zawsze mogę nadążyć za potrzebami galerii czy kolekcjonerów. Ale miałem szczęście. Ten świat na ogół był dla mnie życzliwy i cierpliwy. Mam nadzieję, że z czasem te prace złożą się na coś trwałego. Że pokażą, iż był tu ktoś, kto naprawdę kochał ziemię, niebo i drzewa oraz próbował je uczcić.

Te obrazy są odciskami palców, które po sobie zostawię.

Sukces nie polega dla mnie na liczbach. Chodzi o to, co ta praca znaczy dla ludzi. Kiedy ktoś dzieli się wspomnieniem lub uczuciem, które przywołuje w nim obraz, właśnie to ze mną pozostaje. Zacząłem malować w trudnym okresie życia, gdy czułem, że wszystko się rozpada. To pomogło mi przez to przejść. A jeśli moja twórczość dała coś podobnego także innym, jestem za to wdzięczny.

Ważne jest, by być dumnym z tego, co się robi. I choć szybkość ma znaczenie w niektórych zawodach, nie sądzę, by sztuka do nich należała — ani by powinna. Niezależnie od tego, czy chodzi o malarstwo, pisanie, taniec, rzeźbę, muzykę, architekturę, poezję czy teatr. To, co trwa, nigdy nie powstaje w pośpiechu. Większość tego, co wciąż otaczamy czcią, tworzono przez lata, a czasem nawet przez całe pokolenia.

I może właśnie o to chodzi.

— Jeff